Połączenie pracy psychologicznej i fizjologicznej w jeden zintegrowany system
Atak paniki rzadko pojawia się „znikąd”. W większości przypadków jest wynikiem złożonej interakcji procesów psychologicznych i fizjologicznych. Dlatego praca tylko z jedną stroną problemu często przynosi jedynie chwilową ulgę.
Moje osobiste podejście łączy w jeden zintegrowany system dwa obszary pracy — psychologiczny i fizjologiczny. Punktem wyjścia jest zrozumienie, że objawy fizyczne ataku paniki są reakcją ciała na głębszy wyzwalacz psychologiczny.
Przez „wyzwalacz” nie rozumiem samej sytuacji, lecz wewnętrzny mechanizm, który powstał kiedyś w odpowiedzi na przeszłe doświadczenie i od tamtej pory włącza się automatycznie w podobnych okolicznościach. Dlatego człowiek może odczuwać silny strach w sytuacjach, które obiektywnie nie stanowią żadnego zagrożenia — ciało rozpoznaje podobieństwo do przeszłego doświadczenia i automatycznie odtwarza znaną sobie reakcję.
Praca zaczyna się od zidentyfikowania źródła tego mechanizmu. Razem z klientem stopniowo przechodzimy od zewnętrznego przejawu problemu w stronę jego głębszego źródła. Proces ten można porównać do obierania cebuli: warstwa po warstwie przechodzimy przez kolejne emocje i doświadczenia, aż widoczne stanie się pierwotne źródło lęku.
Gdy psychologiczny wyzwalacz zostanie zidentyfikowany i zneutralizowany, zmienia się emocjonalny związek z pierwotnym wydarzeniem. Samo wspomnienie pozostaje częścią historii życia danej osoby, ale przestaje wywoływać ten sam strach i wewnętrzne napięcie. Poczucie zagrożenia stopniowo ustępuje miejsca większemu poczuciu bezpieczeństwa i zrozumienia tego, co się dzieje.
Samo podejście psychologiczne to jednak, moim zdaniem, za mało. W okresach lęku ciało wykształca własny fizjologiczny wzorzec reakcji — w mięśniach i powęzi mogą powstawać obszary chronicznego napięcia, tzw. punkty spustowe mięśniowo-powięziowe. Mogą one utrwalać wzorzec reakcji fizycznych, wpływając na swobodę oddychania, mięśnie klatki piersiowej, krążenie i ogólną reakcję organizmu na stres.
Ten fizjologiczny łańcuch może przyczyniać się do charakterystycznych objawów ataku paniki: dusznosści, przyspieszonego bicia serca, uczucia braku powietrza, zimnych potów i innych objawów fizycznych.
Dlatego drugą, równie istotną częścią mojej metody jest praca z wyzwalaczami fizjologicznymi. Po zaadresowaniu przyczyny psychologicznej pomagamy ciału wyjść z utrwalonego stanu chronicznej gotowości na zagrożenie. Praca z napięciem mięśniowym i punktami spustowymi pomaga przywrócić swobodniejszy oddech, zmniejszyć nadmierne napięcie i przerwać znany fizjologiczny wzorzec towarzyszący rozwojowi ataku paniki.
Częsty lęk przed lataniem dobrze ilustruje to podejście. Osoba może odczuwać silny niepokój już przy wejściu na pokład samolotu: dusznosści, zimne poty, łzy i przytłaczające poczucie paniki. Na pierwszy rzut oka można by pomyśleć, że problemem jest samo latanie. W moim podejściu lęk przed lataniem jest jednak wtórnym wyzwalaczem — wskazuje na głębszą przyczynę, która mogła powstać znacznie wcześniej.
Gdy to pierwotne źródło zostanie zidentyfikowane i przepracowane, lęk przed lataniem zaczyna tracić na intensywności emocjonalnej. Jednocześnie praca z wyzwalaczami fizjologicznymi pomaga ciału przestać automatycznie odtwarzać dawną reakcję, dzięki czemu znany wzorzec ataku paniki stopniowo przestaje się uruchamiać.
Ważne jest, aby pamiętać, że przy tym zintegrowanym podejściu pierwsze zmiany mogą czasem stać się zauważalne stosunkowo szybko. Jednocześnie każda osoba i każda sytuacja są inne, dlatego tempo i efekt pracy zależą od indywidualnych okoliczności i czynników leżących u podstaw reakcji panicznej.
Jeśli żyjesz z atakami paniki, lękiem przed lataniem lub inną formą lęku, która przejmuje kontrolę nad Twoim ciałem i życiem — zapraszam na konsultację. Wspólnie i spokojnie przyjrzymy się Twojej sytuacji oraz mechanizmom, które mogą podtrzymywać reakcję paniczną.
Umów konsultację